Jak rozpoznać drogę Prawdy?
Ano po Znakach…
Droga Prawdy na każdym skrzyżowaniu tak właśnie jest oznakowana…
No, czasem jeszcze kapliczka z wyrzezaną w gównie kaczuszką…
A w takich oto warunkach
nas trzymano:

Działo się to wbrew naszj woli. Z dwóch powodów. Po pierwsze, w okolicy nie było Ritza, Sheratona, Hiltona, ani nawet durnego Marriotta… Po drugie, nawet gdyby któryś z powyższych miał tam swą filię, nie było nas na to stać. Uważam, że polski MSZ w osobie pani Fotygi powinien zająć się tym skandalem…
No i…
… co można robić w TAKIM środowisku?

Ja tam nie wiem, to nie jest ten Zachód, o który walczyliśmy .
Co innego Hongkong…
Ale nie po różach, nie po różach…
Primo – nawet w raju znajdą się mendy…

Secundo: największy ból tamtych okolic…

bo…

ech…
No i pozrdołki od pielgrzyma
…który naprawdę czasem usiłował zachować powage…

Jak pisał Gałczyński:
Trudny jest żywot Briana
Żywot Briana to łza…
Tego zaś możecie zazdrościć…
Już sam sobie zazdroszczę, od kiedy wróciłem…

A właściwie, to se myślę, że uczę się języka i wracam tam na stałe… Tak jakoś czasem człeka tyka, że znalazł sobie miejsce na ziemi. Otóż moje zwie się Las Negras w prowincji Almeria.





